Wróżby Tarota – Czy Warto?

Wróżby Tarota – Czy Warto?

Czym jest Tarot

Liczne mity dotyczące Tarota utrudniają dostrzeżenie tego, czym ta legendarna talia kart naprawdę jest – środka, który służyć może do różnych celów, w zależności od potrzeb osoby z niego korzystającej. Nie jest ani dobry ani zły, tak jak tysiące innych narzędzi czy technik, które wykorzystywane bywają zarówno w dobrych jak i złych celach, począwszy od zwykłego młotka a skończywszy na technologii jądrowej. Dopiero człowiek nadaje każdemu instrumentowi charakter pozytywny lub negatywny poprzez sposób i cel jego wykorzystania. Najpopularniejszym zastosowaniem Tarota jest niewątpliwie przewidywanie przyszłości, dlatego karty te najczęściej kojarzone są z wróżeniem. Znacznie cenniejsze są jednak ich właściwości pozwalające na wnikliwą i rzetelną analizę stanu emocjonalnego, psychologicznego i duchowego człowieka, wówczas odsłaniają bowiem nie tylko to, co się wydarzy, ale także, a może przede wszystkim, dlaczego.

 

Wielbić czy potępiać?

Ani demonizowanie ani gloryfikowanie Tarota nie ma sensu, ponieważ tak jedno jak i drugie podejście wynika z fałszywego przekonania o sile sprawczej samych kart, podczas gdy ich prawdziwa siła ma charakter odtwórczy, przynajmniej w odniesieniu do życia człowieka. Innymi słowy, Tarot niczego w naszym życiu nie powoduje, a jedynie ukazuje to, co w nas już istnieje, a czemu często nie dowierzamy lub wręcz zaprzeczamy, obawiając się zakłócenia pozornego spokoju. Co ciekawe, to fakt, że choć demonizacja i gloryfikacja tych kart zdają się mieć charakter wzajemnie przeciwstawny, to jednak wypływają ze wspólnego źródła, którym jest niechęć dostrzeżenia prawdy o sobie, a co za tym idzie, pragnienie uniknięcia odpowiedzialności za własne życie. Przypisywanie Tarotowi możliwości działania zdaje się zwalniać od aktywności życiowej zarówno ludzi bezkrytycznie go wielbiących jak i potępiających, ponieważ jedni i drudzy uważają, że ich życie jest nieodwołalnie zdeterminowane przez ten czy inny układ kart. Jedyna różnica tkwi w charakterze przekonań odnośnie możliwości wpływu na własne życie w kontekście tarotowych sugestii. Jedni uznają więc, że nie muszą podejmować żadnych działań, bo Tarot zrobi to za nich, a drudzy, że ich ewentualne działanie nie ma sensu, ponieważ Tarot nie dopuści do zmian. Żadna z tych grup nie ma racji, Tarot nie służy bowiem do kształtowania naszej rzeczywistości, ale do jej odzwierciedlania. Jego działanie porównać można do lustra. Każdy z nas zdaje sobie doskonale sprawę z faktu, że nasze odbicie w zwierciadle samo w sobie jest wierne, zgodne ze stanem faktycznym i pozbawione elementu interpretacji, a zatem obiektywne. Nie przeszkadza nam to jednak w całkowicie subiektywnym odbiorze tego, co widzimy, przy czym nasz stosunek do własnego odbicia świadczy tak naprawdę o sposobie, w jaki postrzegamy samych siebie. Jeśli nosimy w sobie poczucie winy, mamy kompleksy dotyczące wyglądu albo jesteśmy przekonani o własnej niższości czy wyższości, wtedy trudno nam spojrzeć na siebie obiektywnie. W lustrze ujrzymy więc raczej to, co podświadomie chcemy w nim zobaczyć, żeby utwierdzić się w naszych przekonaniach o tym, że jesteśmy do niczego, albo przeciwnie, lepsi od innych. Lustro odbija nasz wygląd zewnętrzny taki, jaki jest, ale my patrzymy na swe odbicie przez pryzmat naszej opinii o sobie. Jeśli nie podoba Ci się Twój nos, kształt ust, czy układ brwi, to ich odbicie w lustrze utwierdzi Cię w tym przekonaniu, ale jeśli pewnego dnia zmienisz zdanie i uznasz, że Twój nos czy usta pasują do Ciebie, w lustrze znajdziesz potwierdzenie Twej nowej opinii, chociaż samo odbicie nie ulegnie zmianie. Tarot działa podobnie. Jest lustrem, w którym odbija się nasze wnętrze, lęki, obawy, nadzieje, cele, pragnienia, ambicje, zalety i wady. Obwinianie Tarota za to, że ukazuje nam niezbyt atrakcyjny wizerunek nas samych i naszego życia nie ma sensu, tak samo jak obwinianie lustra za to, że sami się sobie nie podobamy – ono i tak będzie niewzruszenie pokazywać prawdę.

 

Czy Tarot się “sprawdza”?

Pierwszym pytaniem, jakie pada z ust niemal każdej osoby zainteresowanej, a bliżej niezorientowanej w tematyce Tarota, kiedy styka się ona z tarocistą, brzmi “Czy Tarot się sprawdza?” Nie zdając sobie sprawy ze złożoności zadanego pytania i oczekując na nie jednoznacznej, a często wręcz jednowyrazowej odpowiedzi twierdzącej lub przeczącej, klient dziwi się, słysząc przydługi i w swoim mniemaniu co najmniej podejrzanie wymijający wywód o wpływie czyichś oczekiwań wobec Tarota na odbiór rzeczywistego przesłania zawartego w układzie kart. Wbrew pozorom, problem z wyjaśnieniem tej prostej, zdawałoby się, kwestii “sprawdzalności”, nie leży wcale w niejednoznaczności odpowiedzi, ale raczej w nieprecyzyjności zadanego pytania. Brak precyzji wynika zaś z beztroskiego założenia, że tak sprawdzalność, jak i przeznaczenie Tarota są właśnie tym, za co zadający powyższe pytanie je uważa, przeoczając fakt, iż tak naprawdę nic lub niewiele o nich wie. Zatem dopiero po jednoznacznym zdefiniowaniu tych pojęć tarocista pokusić się może o udzielenie zwięzłej i satysfakcjonującej pytającego odpowiedzi.

Czego oczekuje klient tarocisty?

Idąc do tarocisty, raczej rzadko czujemy się pewnie, szczególnie jeśli jest to nasza pierwsza wizyta, aby więc zminimalizować wewnętrzny dyskomfort, nieświadomie zapewniamy sobie dostępną nam w takiej sytuacji ochronę, w postaci określonych przekonań na temat wróżb i tego, co spotkanie z tarocistą może nam dać. Krótko mówiąc, przychodzimy z zakorzenioną w nas pewną wizją Tarota i tego, co tarocista może wyczytać z tych kart. Kiedy wydaje nam się, że wiemy, czego możemy się spodziewać, czujemy się bezpieczniej, ale zapominamy przy tym, że nasze oczekiwania niekoniecznie muszą pokrywać się z prawdą. Podczas spotkania z tarocistą często towarzyszą nam też emocje związane z samą wizytą (np. obawa przed ośmieszeniem się) lub z jej specyficznym charakterem (nadzieje, obawy). Wyjściem z tej sytuacji, ułatwiającym przełamanie uprzedzeń, czy wręcz niechęci do praktyk powszechnie, choć niesłusznie, kojarzonych z zabobonem, bywa deklarowany wobec nich sceptycyzm lub też sprowadzenie konsultacji z tarocistą do poziomu zabawy. W jednym i drugim przypadku klient koncentruje się głównie na sobie, swoich przekonaniach i emocjach, przy okazji zaprzeczając istocie i celowi swej wizyty, jakim jest uzyskanie porady, a dzieje się tak, ponieważ w sytuacji przesadnego skupienia się na formie konsultacji niemożliwe jest, a przynajmniej bardzo trudne i ograniczone, otwarcie się na treść przesłania zawartego w kartach, a odsłanianego klientowi przez tarocistę.

Jak tworzą się nieświadome postawy wobec Tarota?

Nieufne podejście do wszelkich wróżb, a więc i do Tarota, wydaje się wynikać z tzw. “naukowego podejścia” do wszelkich zjawisk, które panuje we współczesnym świecie. Niestety, mam wrażenie, że zbyt wielu zwolenników “podejścia naukowego” nie do końca zdaje sobie sprawę z tego, czym takie podejście powinno się wyrażać. Prawdziwa naukowość nie tylko nie jest bowiem równoznaczna, ale wręcz nie ma nic wspólnego ze sceptycyzmem, czy uprzedzeniem wobec określonego zjawiska. Taka postawa nie jest niczym innym jak tylko przyjęciem pewnego założenia a priori, a zatem całkowicie bezpodstawnie, a wynika najczęściej z chęci zadeklarowania swej wyższości nad tym, co uważamy za nienaukowe. Niestety, jedynym rezultatem tak wybiórczego osądzania, co zasługuje na “podejście naukowe”, a co nie, może być całkowita utrata prawdziwie naukowej postawy, która z definicji powinna charakteryzować się rzetelnością i neutralnością wobec badanego zjawiska, a nie polegać na dogmatycznym przyjmowaniu za pewnik swoich bądź czyichś nieuzasadnionych, autorytarnych opinii.

Struktura Tarota

Talia kart Tarota składa się z dwóch głównych części, zwanych Major Arkanami i Minor Arkanami, albo Wielkim i Małym Wtajemniczeniem. Major Arkana to 22 karty, ponumerowane od 0 do 21 (w niektórych taliach od 1 do 22), przedstawiające alegoryczne postacie i sceny składające się na kompletny obraz drogi życiowej człowieka we wszystkich jej aspektach. W aspekcie fizycznym, droga ta zawiera się w okresie między początkiem a końcem każdego doświadczenia, łącznie z narodzinami i śmiercią, w aspekcie filozoficznym, między nierozumieniem a rozumieniem, w aspekcie duchowym, między nieświadomością a świadomością siebie, w aspekcie intelektualnym, między niewiedzą a wiedzą, zaś w aspekcie emocjonalnym, między uczuciową słabością a siłą. Z kolei Minor Arkana to 56 kart, podzielonych na cztery grupy (kolory): buławy, kielichy, miecze i denary. Każda grupa składa się z Asa, dziewięciu kart numerycznych (od 2 do 10) oraz czterech kart dworskich, przedstawiających postacie Giermka, Rycerza, Królowej i Króla. Łatwo zauważyć, że struktura Minor Arkanów przypomina talię zwykłych kart do gry. Nie jest to przypadek, ponieważ te ostatnie pochodzą właśnie od kart Tarota. Jedyną istotną różnicą dzielącą te dwie talie są 4 karty przedstawiające Rycerzy, o które talia kart do gry została zubożona.

Obie części wtajemniczenia są ważne dla drogi życiowej człowieka, choć dotyczą różnych poziomów doświadczeń. Major Arkana określają przede wszystkim duchowy sens doświadczenia, odpowiadając na pytanie dlaczego zaistniało, podczas gdy Minor Arkana koncentrują się na wydarzeniach życia codziennego, opisując to, co i jak się dzieje (karty od Asa do dziesiątek), oraz kto bierze w danym zdarzeniu udział (karty dworskie). Ponieważ w metodzie Integry zadaniem Tarota jest określanie duchowego wymiaru doświadczeń, karty Minor Arkanów nie będą nam potrzebne, skoncentrujemy się wyłącznie na Major Arkanach.

Archetypy w Tarocie

Być może zastanawiasz się, w czym tkwi moc Tarota pozwalająca wnikać za pośrednictwem zaledwie 22 kart w życie nieskończonej liczby istnień ludzkich, z których każde jest absolutnie niepowtarzalne. Fenomen Tarota można wyjaśnić porównując go do alfabetu, który składa się z ograniczonej liczby liter, pozwala jednak na tworzenie z nich nieograniczonej ilości kombinacji, składających się na słowa, spośród których każde nie tylko obejmuje co najmniej kilka różnych znaczeń, ale może być różnie interpretowane przez różne osoby. Łączenie słów w zdania, a tych z kolei w dłuższe wypowiedzi dodatkowo zwielokrotnia i tak nieskończoną ilość kombinacji tak niewielu liter. Kontynuując to porównanie, każdy człowiek jawi się jako księga całkowicie niepowtarzalna i odmienna od miliardów pozostałych, chociaż wszystkie napisano zaledwie kilkudziesięcioma literami. 22 karty Major Arkanów to symbole “liter”, którymi zostaliśmy “napisani” wszyscy, choć każdy z nas w unikalny sposób zarówno pod względem formy (wygląd zewnętrzny) jak i treści (wnętrze).

Co w takim razie reprezentują sobą poszczególne karty, jakie aspekty człowieczeństwa zawierają, skoro uchodzą za system kompletny? Na pierwszy rzut oka, 22 obrazy przedstawione na kartach Major Arkanów mogą wydać się dziecinne, chaotyczne i płytkie, jednak głębsza analiza ich znaczeń i ustalonej kolejności pozwala odkryć, że ani ich treść ani układ nie są przypadkowe. Każda z kart przedstawia bowiem jeden z tzw. archetypów, ustawionych w porządku sugerującym stopniowy postęp na drodze życiowej człowieka i rozwój jego potencjału.

Pojęcie archetypu oraz związane z nim pojęcie nieświadomości zbiorowej wprowadził do psychologii Carl Gustaw Jung, stwierdziwszy istnienie pewnego rodzaju dziedzictwa wspólnego dla całego rodzaju ludzkiego. Dziedzictwo to, nazwane nieświadomością zbiorową, stanowi matrycę istnienia, właściwą każdemu człowiekowi niezależnie od jego własnych doświadczeń. Poszczególne elementy tej matrycy to archetypy, które można opisać jako wzorce bytu. Przykładami archetypów jungowskich są Wielka Matka, Ojciec albo Stary Mędrzec, których postacie pojawiają się w mitach i snach zawsze i wszędzie, niezależnie od czasu, miejsca czy kultury, w których żyje człowiek. Jako pojęcia abstrakcyjne, archetypy przypominają puste formy, które dopiero po wypełnieniu osobistym doświadczeniem nabierają zrozumiałego dla nas znaczenia. Innymi słowy, doświadczamy sensu archetypu Ojca poprzez kontakt z jego personifikacją w osobie naszego prawdziwego ojca czy opiekuna, Wielkiej Matki w osobie prawdziwej matki, a Starego Mędrca w osobach uczonych, duchownych czy nauczycieli.

Struktura Tarota umożliwiająca skończonej liczbie elementów tworzyć nieskończoną ilość kombinacji stanowi odbicie struktury wnętrza człowieka, a dzięki temu, talia ta może z powodzeniem opisywać nieskończoną liczbę całkowicie niepowtarzalnych osób i sytuacji.

Dlaczego Tarot działa

Dlaczego jednak układ kart postawiony dla osoby X miałby opisywać sytuację, cechy charakteru i doświadczenia właśnie jej, a nie kogoś zupełnie innego? Sama struktura talii Tarota, nawet najbardziej pojemna i elastyczna, nie jest w stanie wyjaśnić kwestii trafnego dopasowania konkretnego układu kart do konkretnej osoby, którą układ ten ma opisać. Jung uznawał tego typu korelację za możliwą i zachodzącą w wyniku tak zwanej synchroniczności zdarzeń. Zgodnie z jego teorią, dwa zjawiska mogą być powiązane ze sobą nie tylko na płaszczyźnie przyczynowo-skutkowej, ale także czysto znaczeniowej. W przypadku Tarota czy astrologii oznacza to, że choć układ kart czy gwiazd ani nie powoduje określonych stanów i zdarzeń w życiu człowieka ani sam nie jest przez różne zdarzenia powodowany, to jednak układ ten posiada te same cechy znaczeniowe, co opisywane przezeń zdarzenie czy stan. Taka znaczeniowa jednorodność charakterystyczna jest dla wydarzeń i stanów istniejących w określonym momencie czasu, co wynika z kolejnego twierdzenia Junga odnoszącego się do cech chwili. Zgodnie z tym twierdzeniem, każda chwila posiada określony i charakterystyczny dla siebie zespół cech nadawany niejako automatycznie każdemu stanowi i zdarzeniu (na przykład narodzinom czy zadanemu pytaniu) zachodzącemu w danej chwili. Skoro więc wszystkie stany i zdarzenia zachodzące w danym momencie posiadają te same cechy, możliwe jest odczytanie cech każdego z nich na podstawie innego, dowolnie wybranego z pozostałych. W ten sposób wyjaśniona może być skuteczność każdego działania o charakterze wróżebnym, w którym sytuacja życiowa osoby zadającej pytanie odczytywana jest z zewnętrznego układu odniesienia, takiego jak horoskop czy układ kart.

W czym Tarot pomaga

Działając jak lustro, karty Tarota pozwalają Ci dostrzec, a dzięki temu uświadomić sobie istnienie w Tobie i Twoim życiu pewnych faktów, cech, uczuć, pragnień, przyczyn i celów, które starasz się od siebie odsunąć czy to z obawy, że zburzysz swój dotychczasowy wizerunek czy z niechęci podjęcia wysiłku, aby wprowadzić w swoim życiu zmiany. Jeśli jednak zdecydowałeś się na podjęcie pracy nad swym rozwojem wewnętrznym, pragniesz wprowadzić w swoim życiu zmiany, by poprawić jego jakość, Tarot może okazać się dla Ciebie nieocenionym wprost drogowskazem. Zaglądając w karty, będziesz mógł zobaczyć to, kim byłeś do tej pory, kim jesteś obecnie i kim możesz się stać w przyszłości. Ten obraz będzie się zmieniał za każdym razem, kiedy podejmiesz jakieś działanie i przekroczysz kolejny próg w swoim rozwoju, będziesz mógł więc na bieżąco kontrolować jego przebieg, w razie potrzeby modyfikując podejmowane decyzje. Zdając sobie sprawę nie tylko z tego, co w Twoim życiu świadome, ale także z tego, co nieświadome znacznie zwiększysz efektywność swoich działań, ponieważ nie będziesz musiał działać po omacku. Tarot oferuje Ci bowiem obrazy pochodzące wprost z Twojej podświadomości oraz światło wskazujące dalszą drogę.

Poza odpowiedziami na takie pytania jak, Kim jestem? Co jest w tej chwili ważne w moim życiu? i Jak mogę to osiągnąć,Tarot udziela także informacji na temat duchowych przyczyn zaistnienia aktualnego stanu, to znaczy, dlaczego i w jakim celu zaistniał. Dzięki temu, jesteśmy w stanie wnikliwie zanalizować i zrozumieć sens konkretnych doświadczeń.

 

Tym razem głos Julii w słuchawce zabrzmiał nieco tajemniczo.

– Nic ci nie powiem, dopiero potem – oświadczyła. – Najpierw karty. Już wszystko wiem, ale chcę posłuchać, co ci wyjdzie.

Po niedawnych Symbolach Sabiańskich przyszła zatem pora na Tarota. Bez zbędnych słów wyjąłem talię Rider-Waite’a i przetasowałem.

– O co chcesz zapytać?

– Na początku miałam cierpliwie czekać – powiedziała Julia, podsumowując swoją pierwszą sesję z Tarotem. – No i trochę poczekałam. Potem według Symboli Sabiańskich miałam być aktywistką. I rozmawiać. No to się zaktywizowałam i żebyś wiedział, że było tak jak w tym Symbolu: stałam prawie jak na podium i darłam się na niego! Były takie emocje, że hej! No i okazuje się, że bardzo dobrze, że były! A teraz, powiedz mi, czy coś z tego będzie.

Przełożyłem zatem karty i wylosowałem trzy. Pierwsza była Trójka Mieczy. Druga była Dwójka Mieczy. Trzeci był As Mieczy.

Przez chwilę wpatrywałem się w milczeniu w obrazy na kartach: duże czerwone serce przebite trzema mieczami, kobietę z zawiązanymi oczami, siedzącą w nocy nad brzegiem morza i trzymającą w skrzyżowanych na piersi rękach dwa miecze, i na zwycięsko uniesiony miecz na ostatniej karcie.

– Co tak cicho siedzisz? – zaniepokoiła się Julia.

– Widzę tu trzy etapy – zacząłem ostrożnie, zastanawiając się równocześnie, jak oględnie ująć to, co widziałem w tych kartach. – Pierwszy to wielka przykrość, zranienie i ból… Drugi, to twoja chęć wycofania się, uleczenia zranionego serca, a jednocześnie konieczność podjęcia pewnej decyzji. Masz dwie możliwości, ale w tej chwili nie chcesz o tym myśleć…

– Boże, skąd ty to wiesz…?! – w głosie Julii pojawiła się lekka zgroza.

– Znikąd, bo nic mi nie powiedziałaś – przypomniałem jej. – Mówię ci tylko, co widzę na tych kartach. – Na dowód opisałem jej dwie pierwsze karty w rozkładzie.

– Serce przebite trzema mieczami mówisz… To by się, cholera, zgadzało – powiedziała na to Julia posępnie. – Bo wyobraź sobie, choć spotykamy się już od jakiegoś czasu, jemu dotąd nie przyszło do głowy poinformować mnie o pewnym drobnym szczególe jego życia, a mianowicie, o swojej, cholera jasna, żonie! I jak ja się teraz czuję?

– Właśnie widzę… – powiedziałem, patrząc na Dwójkę Mieczy.

– I co ja mam teraz zrobić?

– A jak myślisz?

– Myślę, że powinnam posłać go do wszystkich diabłów!

– A czego chcesz?

Chwila ciszy. Najwidoczniej Julia przetrawiała własne emocje i uczucia.

– No więc właśnie – odezwała się w końcu. – To jest najgorsze, że już sama nie wiem. Z jednej strony brzydzę się takim oszustwem, jakie mi zaserwował, a z drugiej… no, dobrze mi z nim… Ale przecież o wygryzieniu żony nie ma mowy! Więc chyba w końcu oszaleję! Albo porysuję mu samochód!

– Z dwojga złego, już lepszy ten samochód…

– No dobrze – otrząsnęła się na chwilę z czarnych myśli, coś sobie przypominając. – Ale co z tą trzecią kartą?

– To As Mieczy – wyjaśniłem. – Karta zwycięstwa, pokonania trudności, nabrania pewności siebie, podjęcia decyzji i wyzwolenia.

– No i dobrze! – powiedziała Julia z satysfakcją. – Mówiłam ci, że już wszystko wiem! Tylko muszę z kimś o tym pogadać. No i jeszcze mi trochę brakuje tej pewności siebie, ale coś czuję, że już niedługo się wyzwolę!

Zacząłem składać karty, ale okazało się, że to jeszcze nie wszystko.

– To teraz mi powiedz o tym drugim – poprosiła.

– To jest i drugi? – zdziwiłem się.

– No, taki jeden. Kiedyś coś kręciliśmy, dawno temu, a teraz to raczej kumpel, ale powiedz mi, czy on aby czegoś tam jeszcze do mnie nie czuje?

Jeszcze raz potasowałem więc karty i wylosowałem kolejną trójkę. Były to: Siła, Król Buław i Eremita.

Przyjrzałem się znajomym obrazom: kobiecie bez wysiłku ujarzmiającej lwa, siedzącemu na tronie królowi, zwróconemu twarzą ku kobiecie z karty Siła i samotnemu Eremicie stojącemu za wysokim oparciem tronu Króla Buław.

– Znowu nic nie mówisz, ja się wykończę! – poskarżyła się Julia w słuchawce.

– Już mówię, już mówię – uspokoiłem ją pospiesznie. – Energie tych kart są zupełnie inne, niż tych z poprzedniego rozkładu. Dużo spokojniejsze, zrównoważone i znacznie silniejsze. Pierwsza karta to Siła, na której widać lwa, który je ci z ręki…

– O, to fakt! Wszystko dla mnie zrobi!

– Na drugiej karcie jest Król Buław – to on – siedzi na tronie, z którego patrzy w twoją stronę…

– Czyli jest zainteresowany, tak?

– Zdecydowanie jest zainteresowany tobą nie tylko jako kumpel – potwierdziłem. – Pociąga go twoja kobiecość, bo karta Siły wyraża właśnie kobiecy magnetyzm i moc. Ale w tej chwili nie ujawnia swojego zainteresowania, bo coś go przed tym powstrzymuje…

– No i masz ci los! – Julia wyraźnie się zmartwiła.

– Jego karta znajduje się między twoją kartą Siły, a kartą Eremity, który jest też często nazywany Pustelnikiem. Być może samotność jest mu do czegoś potrzebna, choć prawdopodobnie sam nawet sobie tej potrzeby nie uświadamia, bo symbolicznie się od niej odwraca. Karta Pustelnika oznacza też poszukiwanie, potrzebę wglądu w siebie samego i zrozumienia. Dopiero wtedy będzie gotów, żeby wykonać jakiś ruch – wstać ze swego tronu i przejść do sąsiedniej karty Siły, czyli do ciebie. Możliwe też, że przed wykonaniem tego kroku powstrzymuje go jakaś nieujawniona tajemnica. Coś, z czym musi sam sobie poradzić albo w jakiś sposób rozstrzygnąć, zanim będzie w stanie zaangażować się w jakiś związek. W przeciwnym razie nie będzie w stanie zbudować pełnego związku, a wydaje się osobą, której półśrodki nie zadowalają.

– Powiem mu to – oświadczyła Julia. – I niech sobie to szybko i porządnie odpracuje. A ty mi jeszcze powiedz, czy w najbliższym czasie poznam może kogoś nowego…?

– Krótko?

– Może być krótko, ale wyczerpująco.

Przetasowałem, przełożyłem, wylosowałem i rozłożyłem karty: Ósemka Denarów, Cesarzowa i Szóstka Denarów.

– Moim zdaniem, w najbliższym czasie na pierwszym planie będzie praca i płynące z niej korzyści materialne. Nikogo nowego tu nie widzę – powiedziałem tym razem bez ogródek.

– Cholera – mruknęła Julia. – Ileż można?! Praca i praca… Od miesięcy nic innego nie robię, tylko pracuję!

– No, ale sama przyznasz, że różnych emocji też ci nie brakuje.

– No przyznam, przyznam… tylko czemu muszę się bez przerwy tak szarpać…? – westchnęła sobie głęboko. – No dobra, pewnie masz mnie już dość.

– Wcale nie.

– To dobrze, to jeszcze kiedyś zadzwonię.

– Bardzo proszę.

– Dzięki za rozmowę… i w ogóle. To na razie, idę się z tym wszystkim przespać.

– A ja mam nadzieję, że wszystko ci się ułoży jak najlepiej. W razie czego, dzwoń. Dobranoc.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

26 − = 25